Po ustąpieniu Turków z Podola, starostwo Płoskirowskie należało do Zamoyskich, którzy uposażyli kościół, okoliczne drogi obsadzili drzewami, sprowadzili mazurów z gub. Lubelskiej, wystarali się o przywileje cechowe.
Cechy istniały tu do r. 1885. Z biegiem lat mazurzy rozrodzili się i dziś lud ten pracowity i zapobiegliwy tworzy ludność kilkunastotysięczną. Proboszczem parafji Płoskirowskiej jest wytrwały, kochany przez ludność ks. Kazimierz Nosalewski. Wikary ks. Antoni Staniszewski, młody pracowity kapłan, oraz ks. Bolesław Pawłowicz kapelan zakładów naukowych, (obecnie dla poratowania zdrowia wyjechał do Zakopanego).
Ks. Kazimierz Nosalewski uporządkował parafję, zbudował wodociąg, zaprowadził chór, orkiestrę, założył herbaciarnię dla ubóstwa szpitalnego i każdego, kto życzy, największą jednak i najtrudniejszą sprawą, prawdziwem dziełem jego jest budowa nowego kościoła, którą szczęśliwie doprowadził do końca prawie, gdyż olbrzymi nowy kościół jest już wykończony zewnętrznie. Oby tylko sił i zdrowia ks. Kazimierzowi starczyło, a przy pomocy swych pszczółek parafian niewątpliwie i wewnętrznie kościół wykończy!
Podania, bajki, obyczaje ludności Płoskirowskiej oczekują dotąd na zbieracza. Przy grobli prowadzącej do kościoła, leżącego wśród stawów na wysepce, podczas odpustu usadawia się ubóstwo szpitalne, żebracy śpiewają pieśni pobożne. Jedna z nich, o świętym Anonim Kamienieckim opowiada o wejściu Turków do Kamieńca Podolskiego.
„We wtorek bardzo rano klasztor otwierano i tak z wielką żałością Turczyna witano. Skoro ich tam wpuszczono, cymborję zdjęto, siedemdziesiąt zakonników przed klasztorem ścięto”.
Pieśń tą wydrukował całkowicie w swych „Szkicach Historycznych” p. Kazimierz Pułaski, lecz w czasopiśmie „Wisła” r. 1901 tom XV str. 187 spotykamy zapisaną we wśi Łoniowy pow. Brzeski pieśń o królu Sobieskim, w której dosłownie powtarza się ten sam ustęp, acz w stosunku nie do Kamieńca, a do Wiednia.
Leave a Reply