Na Ukrainie rozpoczął się nowy rok szkolny. Do szkolnych ławek wróciło ponad 3,5 mln uczniów. Blisko 250 tys. dzieci po raz pierwszy poszło do szkoły. Tylko w Kijowie w tym roku w wyniku rosyjskich ataków ucierpiało 107 placówek oświatowych.
W regionach najbardziej narażonych na ataki zajęcia prowadzone są w trybie hybrydowym lub zdalnym. Jednym z głównych kryteriów decydujących o wyborze sposobu nauczania pozostaje dostępność schronu przeciwlotniczego: Ponad 82 proc. szkół prowadzących zajęcia stacjonarne dysponuje własnym schronem lub ma dostęp do znajdującego się w pobliżu.
W Korosteniu w obwodzie żytomierskim, 155 kilometrów od Kijowa, Inna uczy języka ukraińskiego w szkole państwowej. Jest także wychowawczynią jednej z klas: „To w istocie dzieci wojny – mówi Inna – Mam uczniów, którzy stracili bliskich na froncie i przeżyli bombardowania”.
Dla Inny bycie „wojenną nauczycielką” oznacza przede wszystkim kochać dzieci jeszcze bardziej niż w normalnych warunkach. „Dziś zadanie nauczyciela nie może ograniczać się do nauczania. Zanim jeszcze zacznie się lekcja, trzeba być przy dziecku i wspierać je w trudnym momencie” – mówi.
Inna mówi, że kiedy uczeń bezpośrednio dotknięty wojną wraca do szkoły, również klasa musi być przygotowana na jego przyjęcie. Uczniowie mogą mówić o swoich emocjach, opowiadać o tym, czego doświadczyli: „Dzieci potrafią być bardziej współczujące niż my – zauważa – a kiedy rozmawiamy o wojnie, można szukać pozytywnej i konkretnej perspektywy: możliwości odbudowania tego, co zostało zniszczone. Nie chodzi o naiwny optymizm, lecz o aktywny realizm”.
Szkoła Inny posiada schron, który powstał po tym, jak budynek został poważnie uszkodzony w 2022 r. Schron może jednak pomieścić tylko połowę uczniów. Z tego powodu zajęcia prowadzone są na dwie zmiany.
W Chmielnickim, na zachodzie Ukrainy, Ołeksandra kieruje Katolicką Szkołą im. bł. Marceliny Darowskiej, założoną w 2020 r. Również tutaj wojna dotknęła rodziny uczniów i nauczycieli. Niektóre dzieci mają ojców na froncie, inne straciły ojca. Ołeksandra zwraca uwagę, że szkoła z powodu wojny stała się przede wszystkim miejscem wzajemnego wsparcia: „Chcemy, aby także podczas wojny dzieci miały nadzieję i mogły przeżywać swoje dzieciństwo. Powierzamy Bogu nasze troski i lęki. Mamy nadzieję, że uda nam się przejść także przez tę zimę, wspierając się i pomagając sobie nawzajem”.
Każdego dnia uczniowie spotykają się w klasach na chwilę słuchania i dzielenia się relacjami. „Raz w tygodniu gromadzi się cała społeczność szkolna. Czytany jest fragment Ewangelii, jest czas na modlitwę i na wysłuchanie dzieci. Nauczyciele i uczniowie modlą się za siebie nawzajem” – mówi dyrektorka. Dodaje, że jej szkoła umożliwia także rodzinom skorzystanie ze specjalistycznej pomocy psychologicznej, a także z pomocy kapelana.
„Napięcie – wyjaśnia Ołeksandra – dotyka również nauczycieli. Przed rozpoczęciem roku szkolnego zorganizowaliśmy spotkanie poświęcone temu, jak radzić sobie z atakami paniki. Wcześniej tego nie potrzebowaliśmy, ale teraz musimy odpowiadać na potrzeby tej rzeczywistości”.
Ołeksandra mówi, że warunki są niezwykle trudne. Nauczyciele pytają, jak dostrzegać sens edukacji, kiedy wydaje się, że wokół dzieją się tak straszne rzeczy, że nic nie daje radości i nie ma nadziei? Jak w tym wszystkim nie stracić nadziei? Dyrektorka wskazuje, że odpowiedź płynie z wiary i wspólnoty, bo Słowo Boże i Kościół są głównym źródłem pomocy w mierzeniu się z trudnościami, troską o dzieci i nauczycieli.
„To wielka walka. Łatwiej byłoby zamknąć szkołę i nic nie robić. Ale widzimy, że warto iść dalej. Chcemy powierzyć nasze życie i naszą szkołę Jezusowi Chrystusowi. Wierzymy, że On nas podtrzymuje” – mówi Ołeksandra.
Słowo Polskie za: Vatican News, fot. vhysia.media, 9 września 2026 r.
Leave a Reply