55 lat temu sowieckie czołgi zrównali z ziemią Cmentarz Obrońców Lwowa

25 sierpnia 1971 roku na teren Cmentarza Obrońców Lwowa wjechały czołgi i spycharki. W ciągu kilku dni z rozkazu komunistycznych władz w Kijowie i Moskwie niszczono polski pomnik chwały.

Decyzję o zniszczeniu nekropolii podjęły władze sowieckiego Lwowa. W miejskim aparacie władzy dominowali wówczas przedstawiciele sowieckiego systemu politycznego, a decyzje dotyczące losu Cmentarza Orląt były podporządkowane polityce władz ZSRR, które dążyły do usunięcia z przestrzeni miasta śladów jego polskiej historii. Nie chodziło więc jedynie o likwidację starych grobów. Była to świadoma próba wymazania symbolicznej obecności Polski we Lwowie i odebrania mieszkańcom prawa do pamięci o tych, którzy w 1918 roku bronili miasta.

25 sierpnia 1971 roku na Cmentarz Obrońców Lwowa wjechały sowieckie czołgi i ciężki sprzęt. Nie była to zwykła akcja rozbiórkowa. Była to próba wymazania z pejzażu Lwowa pamięci o polskich obrońcach miasta. Cmentarz, na którym spoczywali młodzi żołnierze, harcerze, uczniowie i mieszkańcy Lwowa polegli w walkach o miasto, został potraktowany jako przeszkoda, którą trzeba usunąć. Stalowe gąsienice wkroczyły pomiędzy mogiły, niszcząc to, czego nie udało się wcześniej zniszczyć ludzką nienawiścią.

Najbardziej symbolicznym celem stał się Pomnik Chwały – monumentalna część nekropolii upamiętniająca poległych. Sowieckie maszyny próbowały wyrwać z ziemi jego potężne elementy. Ciężkie liny napinały się, silniki ryczały, a gąsienice rozjeżdżały teren wokół pomnika.

Kamień stawiał opór. Fundamenty okazały się zbyt mocne, by łatwo je wyrwać. Wówczas próbowano niszczyć monument innymi metodami. Strzelano do kamiennych pylonów, aby zatrzeć znajdujące się na nich napisy i nazwy pól bitewnych. Płyty nagrobne rozbijano, mogiły zasypywano, a fragmenty kamiennych pomników znikały pod ciężkim sprzętem.

W tym miejscu spoczywali przecież także najmłodsi obrońcy Lwowa. Wśród nich był dziewięcioletni Jaś Kukawski oraz czternastoletni harcerz Jurek Bitschan.

Dla sowieckiej władzy nie miało znaczenia, że były to groby dzieci i młodzieży. Liczyło się tylko jedno: usunąć ślady polskiej historii Lwowa.

Zniszczenie cmentarza było częścią szerszej polityki wymazywania polskiej obecności ze Lwowa. Niszczenie nagrobków, katakumb i symboli pamięci miało sprawić, aby przyszłe pokolenia nie wiedziały, kto spoczywał na tej ziemi. Nawet kamienne lwy, strzegące wejścia do Pomnika Chwały, zostały usunięte i wywiezione. Z czasem teren nekropolii zaczął przypominać bardziej rumowisko niż miejsce wiecznego spoczynku, ale pamięci nie da się zburzyć. Sowieckie czołgi mogły zniszczyć kamień, lecz nie mogły zniszczyć pamięci. Przez kolejne lata ludzie potajemnie odwiedzali to miejsce. Pojawiały się kwiaty i znicze. W ciszy przypominano sobie tych, których władza chciała skazać na zapomnienie.

To właśnie wtedy okazało się, że pamięć jest silniejsza od betonu i stali.

Po latach zniszczona nekropolia zaczęła odzyskiwać swój dawny kształt. W 1989 roku rozpoczęto prace porządkowe, które stały się początkiem wielkiego dzieła ratowania Cmentarza Orląt Lwowskich. Dzisiaj staje się przed odnowionym Pomnikiem Chwały, a uroczystości na jego terenie z udziałem miejscowych Polaków oraz rodaków z Polski stały się codziennością.

Słowo Polskie za: Ryszard Arkadiusz Frączek, fot. domena publiczna; 30 sierpnia 2026 r.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do treści