U łoża chorego hetmana stanął w Jaworowie wysłannik wielu pułków kozackich, setnik Taraszowski, aby imieniem tych pułków, oburzonych na Doroszeńkę, że w Czehrynie poddał całą kozaczyznę sultanowi, ofiarować ich przysięgę na wierność królowi polskiemu.
W lipcu 1671 r. na wieść, że Doroszenko z Tatarami ruszył trzema szlakami na Pokucie, Wołyń i Lwów, rozpisywał Sobieski z zamku jaworowskiego przez cały tydzień dniem i nocą uniwersały do wojsk, rozsyłał ordynanse do wodzów, a 18. lipca wyjechał z Jaworowa do obozu.
W rok później przyjmował Sobieski w Jaworowie osobnego wysłannika od hana Selima, niejakiego Abdermana, który przybył tam celem omówienia szczegółowych warunków nawiązanego traktatu i wyznaczenia wielkich posłów dla ostatecznego zawarcia wieczystego pokoju. Posła tego przekazał Sobieski wprost do króla w Warszawie, nie chcąc brać na siebie całej odpowiedzialności za ewentualne następstwa przymierza.
Napięty stosunek wielkiego hetmana w odniesieniu się do króla Michała w niczym się nie polepszył, przeciwnie, z biegiem czasu zaostrzył się znacznie i doprowadził do zupełnego zerwania z wyjątkiem spraw dotyczących ściśle urzędowego charakteru Sobieskiego, jako wielkiego hetmana i marszałka.
Myśl detronizacji króla Michała zaczęła się coraz bardziej upowszechniać, a Sobieski wspólnie z Prażmowskim, prymasem, wzywali Ludwika XIV., żeby wysłał do Polski Kondeusza w 25.000 wojska, a on będzie go oczekiwać w Prusach w 8.000 Polaków i ogłosi królem, pozbawiając tronu Michała.
W czasie tej rozterki między królem a pierwszym dygnitarzem państwa, spadły ciężkie klęski na kraj.
Mahomet IV. zdobył Kamieniec, Buczacz, Jazłowiec i Złoczów, a dzikie hordy Turków i Tatarów rozsypały się po całem Podolu, plądrując, paląc i rabując co im tylko wpadło pod rękę.
Gdy to się dzieje na Podolu, ugania się Sobieski za czambułami tatarskimi, które poczęły grasować, począwszy od Krasnobrodu po Niemirów, Jaworów i Gródek.
W 2500 koni przebiegł Sobieski w ośmiu dniach około 45 mil po niedostępnych drogach, zniósł pięćkroć silniejsze zastępy Tatarów 6 października pod Narolem, 7 października pod Bruśną około Horyńca, 8 października stanął w Kochanówce, przewinął się po pod Jaworów, gdzie komendant zamku Jan Matezyński, urządziwszy wycieczkę, zadał ciężkie razy dzikim hordom, dopadł 10 października pod Gródkiem Nuradyna Baszę, zgromił go na głowę, 11 paźdz. spędził Tatarów z Komarna i napędził ich aż po za Kałusz, gdzie 14 października zadał im stanowczą klęskę, a w bagnistych lasach chłopi okoliczni kołami i drągami dobijali resztki pobitych.
W tej pogoni legło przeszło 12.000 Tatarów, którym odbito około 50.000 kobiet, dzieci i włościan, gnanych w jasyr. Pod Horyńcem wziął Sobieski do niewoli znacznego murzę tatarskiego Tuchaj-Beja i przyprowadził go do Jaworowa.
Pod wrażeniem klęsk poniesionych na Podolu, zawarł król Michał haniebny dla Polski traktat Buczacki.
Traktat ten nie uzyskał jednak aprobaty sejmu, lecz połączył rozdwojonych senatorów ku wspólnemu celowi, a tym było: przygotowanie powszechnej wyprawy na Turka.
Odezwał się w Sobieskim wierny syn pognębionej ojczyzny, to też odrzuciwszy wszelkie urazy do króla, tak pisze z Jaworowa swego szwagra Radziwiłła, bawiącego przy dworze:
„Wszystkie nam już suspicye i dyfferencye wykorzenić potrzeba. Dlatego Panu Bogu oddałem wszystkie urazy dawne i niesnaski a szczerze i przez różnych ludzi garnę się do szczerej króla Jegomości konfideneyi.”
Do jesieni roku 1673 trwały zaciągi wojskowe na tę powszechną kampanię, uchwaloną przez Sejm.
Król Michał powziął postanowienie udać się do obozu i razem z wojskami wyruszyć na Turków. W tym celu zjechał do Lwowa 3 października 1673 przez Jarosław i Radymno, skąd wziął się boczną drogą ku Lwowu, żeby ominąć Jaworów i nie spotkać się z Sobieskim, który tam czekał na skompletowanie wojsk.
Ze Lwowa posyłał król dwukrotnie do Sobieskiego do Jaworowa z wezwaniem, żeby przybył do Lwowa w celu zniesienia się z nim de operatione belli, ale Sobieski umyślnie pominął Lwów iz Jaworowa na Żółkiew udał się wprost do obozu pod Gliniany.
Długi czas utrzymywała się w Jaworowie tradycja, że Sobieski przed wyjazdem na tą wyprawę ukrył swoje skarby w murowanym chodniku, wiodącym od zamku od cerkwi na małym przedmieściu i że obydwa wejścia do tego chodnika kazał zamurować. Do dziś dnia widać w lochach budynku, używanego teraz na areszta sądowe, w ścianie południowej, zamurowane miejsce na wysokości dwóch metrów ponad podłogą, ale skarby, jeżeli w rzeczywistości były tam przez jakiś czas przechowane, musiał Sobieski z nastaniem spokojniejszych dni zabrać i w innem ulokować miejscu. Ciekawi próbowali kilkakrotnie dostać się do tych skarbów, nawet w ostatnim dziesiątku lat czyniono za nimi po-szukiwania i to znacznym kosztem, ale napróżno.
Sobieski wyruszył ze Złoczowa pospiesznymi marszami na Podole, nie zetknąwszy się z królem, który nagle zasłabł i musiał pozostać we Lwowie.
Dnia 11. listopada napadł na 80.000 armię Husseina Baszy pod Chocimem i zniósł ją ze szczętem, zadając na długie lata śmiertelny cios potędze ottomańskiej. W przededniu tego świetnego zwycięstwa, bo 10 listopada 1673, umarł we Lwowie król Michał.
Zwycięstwo pod Chocimem wprawiło w podziw świat cały. We wszystkich językach pojawiają się szczegółowe opisy tej pamiętnej bitwy, peľne uwielbienia dla wodza, a wychodzące w Frankfurcie po niemiecku „Diarium Europeum” w numerze z dnia 11 grudnia 1673 kończy odnośny artykuł przepowiednią, iż Sobieski zostanie obrany królem…
Leave a Reply