Jaworowskie dzieje hetmana Jana Sobieskiego

Podwójne bezkrólewie zapanowało w Polsce, bo wkrótce po skonie króla Michała umarł także Prymas, który z tytułu swego urzędu po każdorazowej śmierci króla obejmował zastępczo najwyższą władzę w kraju.

W rzeczywistości pierwszą figurą w państwie był wtenczas Sobieski, jako wielki hetman i wielki marszałek, otoczony w dodatku aureolą świeżo odniesionego zwycięstwa.

Do niego zwracali się wszyscy w najważniejszych sprawach i znów stał się Jaworów ową Mekką, do której pielgrzymowali wielcy i mali, mający do załatwienia jakieś interesa państwowe.

W pierwszych dniach stycznia 1674 r. przybył w tajemnicy do Jaworowa wysłannik sułtana, żeby imieniem swego pana ofiarować Sobieskiemu wszelką pomoc w zdobyciu polskiej korony i oświadczył gotowość wyłożenia na ten cel największych nawet sum pieniędzy bez wszelkiego ograniczenia w zamian za pokój wieczysty, na podstawie posiadania status quo.

Ale Sobieski nawet nie marzył o ubieganiu się o koronę i odrzucił uczynioną mu propozycyę.

W Jaworowie nawiedził go w styczniu tego roku umyślny poseł królowej wdowy po Michale, z własnoręcznem jej podziękowaniem za Chocim, a także papież Innocenty X. wysłał specyalnie w tym celu apostolskiego nuncyusza, który przywiózł Sobieskiemu do Jaworowa własnoręczne breve Ojca świętego z błogosławieństwem.

Między innymi zjawił się też książę siedmiogrodzki Michał I Apaffi i imieniem wdowy po Rakoczym, oraz całego narodu ofiarował Sobieskiemu węgierską koronę.

Nawiedzali go często różni senatorowie celem naradzenia się co do wyboru przyszłego króla i licznymi w tej sprawie zasypywano go listami, a nie brakło propozycyi, żeby się sam ubiegał o koronę.

Na te wszystkie zabiegi odpowiedział Sobieski listem wystósowanym do senatu, a treść tego listu stwierdza najwyraźniej, że nigdy nie myślał o własnej kandydaturze:

„Słowa mojego niezyim nie uwięziłem interesem i takiego pana życzę i znaleźćbym rad, któryby nam uczciwy pokój bez odrywania prowincyj z tym tak potężnym mógł uczynić nieprzyjacielem”.

Z pomiędzy zgłaszających się kandydatów uważał za najodpowiedniejszego księcia Kondeusza i cały oddał się jego sprawie.

Elekcję wyznaczono na dzień 20. maja 1674, musiał więc Sobieski opuścić Jaworów, by jako wielki marszałek otworzyć Sejm elekcyjny.

Wyjechał z Jaworowa 18. marca, lecz nie bardzo się spieszył do Warszawy, bo wstąpił po drodze do Lublina i do swoich Pielaszkowic.

W rok później przyjmował Sobieski w Jaworowie osobnego wysłannika od hana Selima, niejakiego Abdermana, który przybył tam celem omówienia szczegółowych warunków nawiązanego traktatu i wyznaczenia wielkich posłów dla ostatecznego zawarcia wieczystego pokoju. Posła tego przekazał Sobieski wprost do króla w Warszawie, nie chcąc brać na siebie całej odpowiedzialności za ewentualne następstwa przymierza.

Napięty stosunek wielkiego hetmana w odniesieniu się do króla Michała w niczym się nie polepszył, przeciwnie, z biegiem czasu zaostrzył się znacznie i doprowadził do zupełnego zerwania, z wyjątkiem spraw dotyczących ściśle urzędowego charakteru Sobieskiego, jako wielkiego hetmana i marszałka.

Myśl detronizacji króla Michała zaczęła się coraz bardziej upowszechniać, a Sobieski wspólnie z Prażmowskim, prymasem, wzywali Ludwika XIV, żeby wysłał do Polski Kondeusza w 25.000 wojska, a on będzie go oczekiwać w Prusach w 8.000 Polaków i ogłosi królem, pozbawiając tronu Michała.

W czasie tej rozterki między królem a pierwszym dygnitarzem państwa, spadły ciężkie klęski na kraj.

Mahomet IV zdobył Kamieniec, Buczacz, Jazłowiec i Złoczów, a dzikie hordy Turków i Tatarów rozsypały się po całem Podolu, plądrując, paląc i rabując co im tylko wpadło pod rękę.

Gdy to się dzieje na Podolu, ugania się Sobieski za czambułami tatarskimi, które poczęły grasować, począwszy od Krasnobrodu po Niemirów, Jaworów i Gródek.

W 2.500 koni przebiegł Sobieski w ośmiu dniach około 45 mil po niedostępnych drogach, zniósł pięćkroć silniejsze zastępy Tatarów 6. października pod Narolem, 7. października pod Bruśną około Horyńca, 8. października stanął w Kochanówce, przewinął się po pod Jaworów, gdzie komendant zamku Jan Matczyński, urządziwszy wycieczkę, zadał ciężkie razy dzikim hordom, dopadł 10. października pod Gródkiem Nuradyna Baszę, zgromił go na głowę, 11. paźdz. spędził Tatarów z Komarna i napędził ich aż po za Kałusz, gdzie 14. października zadał im stanowczą klęskę, a w bagnistych lasach chłopi okoliczni kołami i drągami dobijali resztki pobitych.

W tej pogoni legło przeszło 12.000 Tatarów, którym odbito około 50.000 kobiet, dzieci i włościan, gnanych w jasyr. Pod Horyńcem wziął Sobieski do niewoli znacznego murzę tatarskiego Tuchaj-Beja i przyprowadził go do Jaworowa.

Pod wrażeniem klęsk poniesionych na Podolu, zawarł król Michał haniebny dla Polski traktat Buczacki.

Traktat ten nie uzyskał jednak aprobaty sejmu, lecz połączył rozdwojonych senatorów ku wspólnemu celowi, a tym było: przygotowanie powszechnej wyprawy na Turka.

Odezwał się w Sobieskim wierny syn pognębionej ojczyzny, to też odrzuciwszy wszelkie urazy do króla, tak pisze z Jaworowa do swego szwagra Radziwiłła, bawiącego przy dworze:

„Wszystkie nam już suspicye i dyfferencye wykorzenić potrzeba. Dlatego Panu Bogu oddałem wszystkie urazy dawne i niesnaski a szczerze i przez różnych ludzi garnę się do szczerej króla Jegomości konfidencyi.

Do jesieni roku 1673 trwały zaciągi wojskowe na tę powszechną kampanię, uchwaloną przez Sejm.

Słowo Polskie za: Webersfeld, Edward (1846-1918), Jaworów : monografia historyczna, etnograficzna i statystyczna, polona, fot. „lwowski” pomnik Jana III Sobieskiego, obecnie w Gdańsku, 20 kwietnia 2026 r.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do treści