Pierwszą wzmiankę o istniejącym w Jaworowie (obecnie w granicach Ukrainy, obw. lwowski) zamku podaje nam opis pogorzeli z początku XVI wieku. Przedtem nie ma nigdzie żadnego śladu, żeby w mieście był jakiś pałac lub zamek. A jednak musiały istnieć obszerniejsze zabudowania, w których mieszkali, jeżeli nie sami już starostowie, to przynajmniej podstarości i inni oficyaliści.
Wprawdzie Kazimierz Wielki po wcieleniu Rusi do Korony polskiej pobudował na wschodnich kresach cały szereg warownych zamków i forteczek przeciw bezustannym napadom Wołochów, Turków i Tatarów, ale Jaworów leżał już więcej w głębi kraju, nie był także starostwem grodowem, to znaczy przeznaczonem na jedną z placówek obronnych, nie został więc wowych czasach zbrojnie opatrzony. Świadczy o tem późniejsze dopiero uzbrojenie go w armaturę z własnych funduszów przez Jana Sobieskiego.
Zamek, o którym wspomina opis pogorzeli Jaworowa wr. 1636 był większym zabudowaniem z materyału drzewnego, przeznaczonem wyłącznie na pomieszczenie właściciela, jego oficyalistów i domowników, był on typu ogólnego zameczków (fortalicyów) na Rusi.
Po za sprawami urzędowemi poświęcał Sobieski cały wolny czas na przyozdobienie swej siedziby w Jaworowie. Pozakładał wspaniałe ogrody, własną ręką zasadził długą aleję lipową, pobudował łazienki na wyspie stawu, przyległego do zamku, wzniósł letni pałacyk z wieżyczką, urządził wspaniale komnaty mieszkalne, opatrzył zamek stałą załogą, zorganizował nadworną kapelę i pozaprowadzał wszystko, co mogło przyczynić się do wygody i uprzyjemnienia pobytu.
Lustracja dokonana z r. 1661, a więc w kilka lat zaledwie po osiedleniu się Sobieskiego w Jaworowie tak opisuje stan zamku:
Zamek nad stawem, otoczony wałem, odarniowany czosnkami i drzewem ocembrowany.
Budynek drewniany wyborny, pobity gontami o czterech izbach z gdańskimi oknami, drzwi stolarskiej roboty, złocistemi sztukami sadzone. Posadzka w jednej izbie marmurowa, w drugiej gdańska, polerowana – izba stołowa.
Na górze w budynku sala, w której 8 okien, na rogu skarbiec murowany.
Łaźnia na sadzawce, kuchnia na stawie, gdzie mieszkanie dla kuchmistrza i dla dwóch sadzów dla ryb.
Ogród włoski fundują dopiero de novo.
Do zamku jest brama na przegródku, na której izba mała z komnatą, a na rogu baszta.
Armatura zamku własna. Pana starosty, a nie należąca do starostwa.
Dział spiżowych 4, żelaznych 2, śmigownie spiżowych 4, żelaznych 4, hakownie z zamkami 4 i organki.
W tym czasie wspomina o samem mieście i o jaworowskim zamku Verdun, sekretarz opata de Paulmiers:
„Na północno wschodniej stronie miasta leży zamek częścią z kamienia, częścią z drzewa. Miasto posiada 2 rzymsko-kat. kościoły, jeden z kamienia (00. Dominikanów), drugi z drzewa (parafialny). Całe otoczone wałami z ziemi, na nich wysokie ściany z belków i parapety. Są tam 2 cerkwie i synagoga.”
Synagogę, o której wspomina Verdun, fundował Sobieski. Była ona zbudowaną z drzewa, jednak w pewnym stylu i przedstawiała się wspaniale.
Opis iustracji: K. Szlegel, „Wesele w Jaworowie” (fragment z widokiem dworu od północnego-zachodu), ol. pł., przed 1868r., wielkoformatowa reprodukcja w Urzędzie Miasta w Lubaczowie (oryginał w zbiorach Muzeum Historycznego we Lwowie)
Słowo Polskie za: Webersfeld, Edward (1846-1918), Jaworów : monografia historyczna, etnograficzna i statystyczna, polona, 18 kwietnia 2026 r.
Leave a Reply