Mord w Paryżu. Dlaczego zginął ataman Petlura?

Sto lat temu na paryskiej ulicy żydowski emigrant z Ukrainy Szolem Szwarcbard zastrzelił atamana Symona Petlurę, emigracyjnego przywódcę Ukraińskiej Republiki Ludowej. Swój czyn przedstawił przed sądem jako “romantyczną zemstę za pogromy jego rodaków nad Dnieprem”. Czy Petlura był faktycznie winny pogromów? Czy morderca działał sam? Komu zależało na śmierci Petlury i zszarganiu  pamięci o nim?  

Symon Petlura urodził się 22 maja 1879 r. w Połtawie, w rodzinie o tradycjach kozackich. Wychowywał się w duchu patriotycznym. Działał w Ukraińskiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej, łączącej hasła socjalne z narodowymi. Podobnie jak Józef Piłsudski „wysiadł z czerwonego tramwaju na przystanku Niepodległość”. Na szerszą arenę dziejów Petlura wypłynął wiosną 1917 r., po wybuchu rewolucji lutowej w Rosji, obaleniu caratu i proklamowaniu Ukraińskiej Republiki Ludowej. Organizował oddziały armii ukraińskiej, a od lutego 1919 r. jednoosobowo kierował walką o niepodległość jako przewodniczący Dyrektoriatu URL i wódz naczelny (Główny Ataman). 

Młode państwo ukraińskie musiało wówczas walczyć na trzy fronty – z odrodzoną Polską, bolszewikami i „Białymi” Rosjanami. Uważa się, że w przeciwieństwie do Ukraińców galicyjskich, Petlura dążył do porozumienia z Polską jako potencjalnym sprzymierzeńcem w wojnie z bolszewikami, zwłaszcza, że nie mógł liczyć na wsparcie ze strony państw Ententy. Za „historycznego i odwiecznego wroga” Ukrainy uważał bowiem Moskwę. Z polskiej strony Naczelnik Państwa Józef Piłsudski wyraźnie dostrzegał kluczowe znaczenie Ukrainy dla przyszłego układu sił w tej części Europy. Jego celem było maksymalne osłabienie Rosji poprzez oderwanie od niej państw bałtyckich, Białorusi, Ukrainy i krajów Kaukazu.

Dzięki determinacji obydwu przywódców tajne rokowania polsko-ukraińskie zakończyły się w nocy z 21 na 22 kwietnia 1920 r. podpisaniem w Warszawie „umowy politycznej pomiędzy Polską i Ukraińską Republiką Ludową”. Polska uznała prawo Ukrainy do niezależnego bytu państwowego. Rozpoczęta 25 kwietnia 1920 r. ofensywa sprzymierzonych wojsk polskich i ukraińskich przeciwko bolszewikom rozwijała się początkowo bardzo pomyślnie. 7 maja zajęto  Kijów, gdzie dwa dni później Petlura przyjął defiladę zwycięstwa. Wkrótce jednak losy wojny się odwróciły i bolszewicy przystąpili do kontrofensywy. Polacy i Ukraińcy zostali zmuszeni do odwrotu. 

Zwycięstwo w bitwie warszawskiej w sierpniu 1920 r. ocaliło polską niepodległość, ale Ukraińska Republika Ludowa została podbita przez bolszewików. Petlura  pozostał na emigracji w Polsce razem z 20 tys. ukraińskich żołnierzy i oficerów. Wobec braku realnych możliwości działania pod rządami antyukraińskiej endecji, w grudniu 1923 r. wyjechał przez Węgry do Francji. W oparciu o przebywających tam działaczy emigracyjnych usiłował prowadzić propagandę sprawy ukraińskiej na forum międzynarodowym. Na Ukrainie Sowieckiej wciąż tlił się ruch powstańczy, a wszystkich jego uczestników nazywano „petlurowcami”.

25 maja 1926 r. Petlura po zjedzeniu obiadu wyszedł z paryskiej restauracji przy ulicy Racine’a, w pobliżu bulwaru Saint-Michel i zatrzymał się przed witryną  pobliskiej księgarni. Wtedy podszedł do niego nieznajomy mężczyzna i zapytał: „Pan Petlura?”. Ataman nic nie odpowiedział, tylko podniósł laskę, jakby chciał odsunąć natręta. Ten zaś gwałtownie wyciągnął rewolwer i oddał w sumie pięć strzałów do swojej ofiary, krzycząc: „Morderca! To za rzezie! To za pogromy!”. Zabójca nie próbował uciekać, został szybko obezwładniony przez przechodniów i zatrzymany przez policję. 

Mordercą okazał się Szolem Szwarcbard, który z powodu działalności w ruchu anarchistycznym musiał uciekać z Rosji, osiadł w Paryżu i założył warsztat zegarmistrzowski. Po wybuchu I wojny światowej zgłosił się na ochotnika do Legii Cudzoziemskiej. Wyróżnił się na froncie, gdzie został ciężko ranny. Za wykazane męstwo odznaczono go Krzyżem Wojennym (Croix de Guerre). Po wyleczeniu się i wybuchu rewolucji w Rosji, w 1917 r. wrócił na Ukrainę i w szeregach bolszewików walczył przeciwko ukraińskim oddziałom Petlury. Na początku 1920 r. powrócił do Francji. 

Aresztowany za zabójstwo Petlury Szwarcbard od początku konsekwentnie twierdził, że działał zupełnie sam, a jego czyn był aktem romantycznej zemsty za śmierć tysięcy Żydów podczas pogromów, które miały miejsce na Ukrainie w latach 1917-1920. Za pogromy obwiniał Petlurę jako przywódcę państwa ukraińskiego w tym czasie. Utrzymywał, że już od wielu miesięcy wyruszał na spotkanie swojej ofiary ze zdjęciem Petlury i browningiem w kieszeni. Wreszcie trafił na ślad atamana, ale ten był zwykle w towarzystwie żony i córki. Dlatego rzekomo odkładał swój zamach. 

Historia ta była zmyślona na użytek sędziów przysięgłych. Śledztwo wykazało, że ze Szwarcbardem kontaktował się niejaki Michaił Wołodin, który jako agent sowieckich służb specjalnych (OGPU) penetrował lewicowe środowiska emigracji ukraińskiej we Francji. Oficer KGB Piotr Deriabin, który uciekł na Zachód w 1954 r., zeznając przez amerykańskim Kongresem potwierdził, że Szwarcbard był sowieckim agentem kierowanym przez Wołodina.  Prawdopodobnie sam Szwarcbard ogarnięty żądzą zemsty nie bardzo zdawał sobie z tego sprawę. Wystarczyło go odpowiednio ukierunkować i zachęcić do tego czynu. Był idealnym kandydatem na zamachowca, który odwróci uwagę od prawdziwych mocodawców zabójstwa. 

Dla wielu Polaków i Ukraińców nie ulegało wątpliwości, że moment śmierci Petlury nie był przypadkowy. Ledwie dwa tygodnie wcześniej w wyniku zamachu majowego do władzy w Polsce powrócił Józef Piłsudski. Wywołało to duży niepokój w Moskwie, która wiedziała o planach wznowienia współpracy polsko-ukraińskiej. Postanowiono za wszelką cenę do tego nie dopuścić. 

Proces sądowy Szwarcbarda odbył się dopiero w październiku 1927 r. Wcześniej, przez kilkanaście miesięcy środowiska żydowskie prowadziły szeroką kampanię propagandową, w której przedstawiano zabójcę jako męczennika kierowanego poczuciem sprawiedliwości i uczuciem zemsty za niewinną krew ofiar pogromów na Ukrainie. We Francji i innych państwach powstawały Komitety Obrony Szwarcbarda zbierające materiały mające na celu usprawiedliwić jego czyn, a oskarżyć Petlurę. 

Kampanię tę wspierały ambasada sowiecka w Paryżu i sowieckie służby. Władze na Kremlu postanowiły wykorzystać proces Szwarcbarda w celu dyskredytacji ukraińskiego ruchu narodowego oraz wykreowania negatywnego obrazu samego Petlury jako przywódcy i symbolu walki o niepodległość. Dostarczano umiejętnie spreparowanych materiałów dla lewicowej prasy francuskiej z organem komunistów „L’Humanité” na czele. Niewygodne fakty z jego życiorysu, w tym walkę po stronie bolszewików, przemilczano. 

Świadkowie obrony przekonywali, że pogromy żydowskie były celowo organizowane przez władze państwa ukraińskiego. Całą winę fałszywie kierowano w ten sposób na Petlurę. W rzeczywistości pogromów dokonywali żołnierze wszystkich walczących stron: Armii Czerwonej, Białych Rosjan, armii ukraińskiej, a przede wszystkim oddziały różnych samozwańczych atamanów pod hasłem: „Bić bolszewików i Żydów”. Na Ukrainie panowała w gruncie rzeczy anarchia, a władze państwowe i wojskowe nie panowały nad sytuacją w terenie. Ataman Petlura nigdy nie przejawiał poglądów i postaw antysemickich. Wręcz przeciwnie, wydawał odezwy i rozkazy grożące surowymi karami za dopuszczanie się przez podległe mu oddziały pogromów. 

W obronę dobrego imienia Petlury zaangażował się Józef Piłsudski, który osobiście wysłał do Paryża Czesława Poznańskiego, Polaka wyznania mojżeszowego, jako wsparcie dla adwokatów reprezentujących rodzinę Petlury. Niestety, zeznania świadków oskarżenia wskazujące na powiązania mordercy z Sowietami oraz przedstawiające prawdę o stosunku Petlury do Żydów, zostały zignorowane przez sąd. Po ośmiu dniach procesu ława przysięgłych, nie mająca w istocie żadnego pojęcia o tym co się działo na Ukrainie, wydała wyrok uniewinniający Szwarcbarda. Werdyktowi towarzyszyły okrzyki zgromadzonej tłuszczy: „Niech żyje Francja!. „Niech żyje sprawiedliwość!”. 

Po śmierci Petlura stał się postacią legendarną dla ukraińskich emigrantów politycznych oraz działaczy ruchu prometejskiego, skupiającego narody walczące o wyzwolenie spod sowieckiego jarzma. Propaganda komunistyczna przez lata budowała natomiast jego czarną legendę jako „pogromszczyka”, „nacjonalisty” i „wroga klasowego”. Zafałszowany wizerunek Petlury jako antysemity i inspiratora pogromów był podtrzymywany w zachodnich i izraelskich publikacjach. Sytuację tę skwapliwie wykorzystał w ostatnich latach Kreml do kolejnych ataków na „ukraińskich faszystów”. Głos zabrał sam Władimir Putin, stwierdzając: „Petlura był człowiekiem o nazistowskich poglądach, antysemitą, który mordował Żydów w czasie wojny”. 

Podwójne zabicie Petlury (jako człowieka i jako symbolu walki o niepodległość) było prawdziwym majstersztykiem w wykonaniu sowieckich służb. Minęło prawie sto lat, zanim Petlura zaczął odzyskiwać należne mu miejsce w pamięci historycznej Ukraińców, jak również Polaków.

Mirosław Szumiło, fot. Vozd, Polona, 2 czerwca 2026 r.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do treści