Władysław Kosiniak-Kamysz: Rezolucja w sprawie nazwy jednostki UPA w Europarlamencie musiała zrobić wrażenie na Zełeńskim

„Myślę, że rezolucja w Parlamencie Europejskim (odnośnie gloryfikacji OUN i UPA na Ukrainie: Red.) musiała zrobić wrażenie na prezydencie Ukrainy. Rozmawiałem o tym na spotkaniu ministrów obrony Grupy Wyszehradzkiej to było kilka dni po tym była pełna solidarność i pełne wsparcie. I to niezależnie, czy to rząd Fico, rząd Magyara czy Babiša. Mają różny stosunek do Ukrainy, ale wszyscy powiedzieli: Polska ma w tej sprawie rację” – mówił wicepremier rządu polskiego w wywiadzie dla WP.

W rozmowie, która dotyczyła głównie kwestii wewnętrznych państwa polskiego, nie zabrakło akcentów, związanych z Ukrainą. Szef polskiego resortu obrony mówił, że nie wolno budować pamięci czy swojego etosu na krzywdzie drugiego narodu, z którym chcesz być w jednej organizacji, w sojuszu, w jednej Unii.

Podobnie jak wcześniej pisał europarlamentarzysta Michał Dworczyk na portalu X, Kosiniak-Kamysz uważa, że Zełenski osobiście zyskał na temacie gloryfikacji OUN-UPA – wewnętrznie, tak jak zyskał prezydent Nawrocki na decyzji o odebraniu mu Orła Białego. „Ale straciła Polska, straciła Ukraina, straciły nasze relacje” — dodał.

„Przeniesienie tematu ludobójstwa na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów na poziom europejski, głosowanie w Europarlamencie, zachowanie spójności i de facto przekonanie prawie wszystkie państwa, mogło wywrzeć presję na Zełenskiego” – taką opinię wyraża Kosiniak-Kamysz.

Szef resortu obrony zarzucił środowisku PiS oraz otoczeniu prezydenta Nawrockiego, że mając aż czterdziestu ministrów i doradców na etacie, w rocznicę krwawej niedzieli na Wołyniu nikt na Wołyń nie pojechał.

Zdaniem urzędnika i polityka polski IPN powinien wysyłać jak najwięcej wniosków o ekshumacje. Jak najwięcej. „Tyle jesteśmy warci, o ile nas sprawdzono. Tyle są warte słowa prezydenta Zełenskiego — na ile są prawdziwe” — mówił.

Podtrzymał także deklarację, że Ukraina nie wejdzie do Unii, dopóki nie rozliczy się z wątkami historycznymi. W tym celu porównał banderowców z chorwackimi ustaszami, Niemcami z czasów II wojny światowej oraz francuskimi kolaborantami III Rzeszy.

„Do Unii Europejskiej z Banderą na sztandarze Ukraina nie wejdzie. Chorwaci, gdyby gloryfikowali ustaszy, też nie weszliby do Unii Europejskiej. W Republice Federalnej Niemiec nie gloryfikuje się dzisiaj dowódców z II wojny światowej, nawet tych, którzy byli żołnierzami, a nie zbrodniarzami. We Francji marszałkowi Pétainowi nie stawia się dziś pomników. Więc to jest sprawa oczywista: nie buduje się wspólnoty europejskiej na historii, która jest wroga wobec tej wspólnoty.

W kwestii akcesji Ukrainy do UE wicepremier na pierwszym miejscu stawia potrzebę dostosowania jej rolnictwa i walki z korupcją do standardów europejskich.

„Ukraina, wchodząc do UE, musi na przykład w rolnictwie zrobić jeszcze najważniejszą rzecz. Nie wystarczy mieć produkty rolne, trzeba jeszcze spełniać unijne warunki ich produkcji. To będzie dla niej wyzwanie. My będziemy tu bardzo twardo negocjować polską pozycję… Najtrudniejszy do spełnienia będzie chyba klaster antykorupcyjny (red. – negocjacje akcesyjne prowadzi się w tematycznych blokach, tzw. klastrach. Pierwszy z nich obejmuje praworządność, sądownictwo i walkę z korupcją). Wydaje się, że przed nami wiele lat dyskusji z Ukrainą o akcesji. To nie nastąpi szybko” – dodał.

Słowo Polskie za: wp, fot. IPN; 31 lipca 2026 r.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do treści