Pierwszy prezydent niepodległej Polski po upadku komunizmu – Lech Wałęsa – powiedział, że na znak protestu zdejmie znaczek z ukraińską flagą ze swojej marynarki, obecny prezydent zaznaczył, że w taki sposób Ukraina nie wejdzie w grono państw europejskich, gloryfikując zabójców kobiet i dzieci i ogłosił o wycofaniu decyzji o nadaniu ukraińskiemu prezydentowi orderu Orła Białego.
28 maja doszło do spotkania polskiego wiceministra spraw zagranicznych Marcina Bosackiego z ambasadorem Ukrainy Wasylem Bodnarem. Minister w imieniu całego narodu polskiego wyraził sprzeciw wobec decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego oraz uczulił ukraińskiego ambasadora na to, że owa decyzja rani pamięć o ofiarach UPA i uderza w dialog między narodami.
Jako złą decyzję ocenił w rozmowie w RMF FM szef MSWiA Marcin Kierwiński. „To, że pan prezydent Zełenski zrobił błąd, to jest fakt, nie ma w ogóle co dyskutować. Powinien rozumieć wrażliwość historyczną Polaków, zwłaszcza że Polska jest krajem, który najbardziej pomaga Ukrainie” – mówił. Podobne stanowisko zajął polski Instytut Pamięci Narodowej. „Ukraińska Powstańcza Armia jest odpowiedzialna za ludobójstwo na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Budowanie przez władze Ukrainy kultu Ukraińskiej Powstańczej Armii musi budzić sprzeciw wszystkich, którzy pamiętają o działalności tej formacji” – zaznaczono we wpisie IPN na X.
Decyzja Zełenskiego wywołała oburzenie nawet byłego prezydenta RP Lecha Wałęsy. Który bardzo pozytywnie postrzegał walkę ukraińskich żołnierzy z rosyjskim okupantem. „Prezydent Ukrainy, wyróżniając bandytów z UPA, ubliżył mi i wszystkim pomordowanym naszym rodakom. W związku z tym publicznie zdjąłem flagę ukraińską z piersi. Narodowi nadal będę pomagał w walce z sowietami. Prezydentowi Zełenskiemu odmawiam wsparcia!” – stwierdził w krótkim wpisie na Facebooku były prezydent Polski Lech Wałęsa.
Polscy naukowcy oraz rodziny ofiar podają, że w lipcu 1943 roku Ukraińska Powstańcza Armia dokonała skoordynowanego ataku na blisko 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim dawnego województwa wołyńskiego na terenie obecnej Ukrainy. Podczas rzezi palono kościoły razem z wiernymi w środku, zażynano kobiety i małe dzieci przy pomocy kos, wideł i noży. Sprawcami tej zbrodni byli członkowie i zwolennicy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów pod wodzą Stepana Bandery oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii, która była jej zbrojnym ramieniem.
Dla Polski działalność OUN i UPA była jednoznacznie skierowana przeciwko polskiej ludności Wołynia i Małopolski wschodniej. Z punktu widzenia wielu ukraińskich historyków OUN i UPA brała udział w „symetrycznym konfilkcie zbrojnym, w którym były ofiary po obydwu stronach”. Strona ukraińska często pokazuje OUN oraz UPA jako organizacje antysowieckie a nie antypolskie. Razem z tym w pierwszych latach II wojnych światowej UPA i OUN aktywnie kolaborowała z hitlerowskimi Niemcami oraz brała udział w ataku Wehrmachtu na ZSRS. Ukraińskie oddziały, ubrane w niemieckie m.in. Nachtigal wsparły „proklamowanie niepodległej Ukrainy” we Lwowie w czerwcu 1941. To wywołało niezadowolenie wśród ich nazistowskich zwierzchników i umiejscowienie części środowiska OUN w więzieniach.
Słowo Polskie, fot. KG RP w Łucku, 29 maja 2026 r.
Leave a Reply