Stan dróg międzynarodowych na Ukrainie zawsze odstawał od standardów polskich i europejskich. Budowę nowej trasy M10, sięgającej z Korczowej do Lwowa może sfinansować polski rząd. W zamian to Polacy będą pobierali od podróżujących opłaty za przejazd. Strona polska także oczekuje, że inwestycję zrealizują polskie firmy budowlane.
Cały proces za zgodą polityczną koordynować będzie prawdopodobnie Agencja Rozwoju Przemysłu. Prezes ARP Bartłomiej Babuszka zaznacza, że wizją agencji jest odbudowa Ukrainy poprzez stworzenie takiej infrastruktury logistycznej, która otworzy polskie firmy nie tylko na Wschód, ale i na cały Bliski Wschód a planem ARP jest maksymalne spięcie tych projektów w tym kluczowym dla polskiej gospodarki obszarze.
Umowa ramowa między Polską a Ukrainą może być podpisana podczas konferencji „Ukraine Recovery”, która odbędzie się w dniach 25-26 czerwca w Gdańsku.
Autostrada M10 na Ukrainie ma być naturalnym przedłużeniem trasy A4, która kończy się na przejściu w Korczowej-Krakowcu. Przez zły stan dróg po ukraińskiej stronie wielu kierowców rezygnuje z tego przejścia i jedzie do Medyki lub Rawy Ruskiej.
Ukraina nie ma środków na budowę. Mogą się one pojawić dzięki Polsce. Co ważne – inwestycja miałaby zostać zrealizowana w oparciu o polskie prawo. Polski rząd zapewniłby finansowanie, a następnie wyznaczył jednostkę, która czuwałaby nad całym procesem. W takim przypadku – według gazety – polskie firmy miałyby większy poziom zabezpieczenia przed nieuczciwymy partnerami.
Wybudowanie przez Polskę najnowocześniejszej trasy na Ukrainie nie będzie prezentem dla Kijowa. Polacy chcą zarabiać przez wiele lat na opłatach za przejazd.
Słowo Polskie, fot. infocar.ua, 9 maja 2026 r.
Leave a Reply