Księża Polacy na straży wiary katolickiej w sowieckiej Ukrainie. Z okazji 35-lecia odrodzenia struktur kościelnych

35. rocznica odrodzenia struktur Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie – to nie tylko kolejna data historyczna, ale symbol znacznie stabilności duchowej i żywej pamięci. Przede wszystkim warto podkreślić, że Kościół rzymskokatolicki na Ukrainie – nie jest zjawiskiem nowym czy sztucznym. Początki oddania tych terenów pod opiekę Watykanowi odnotowano jeszcze w X wieku. Źródła historyczne wskazują, że księżna Olga zaprosiła duchowieństwo katolickie do Kijowa, choć jego misja była krótkotrwała.

Fakt ten wskazuje na historyczną rolę Kościoła rzymskokatolickiego w państwowości tych terenów. Oraz utraconych szans na zostanie częścią cywilizowanego świata zachodniego jeszcze w tamtych czasach.

Kiedy mówimy o przywróceniu struktur, warto zauważyć, że nie chodzi o jakąkolwiek naprawę przestarzałych rzeczy. Jest to odrodzenie na nowym etapie historycznym, wykorzystujące nowe narzędzia, które pomagają odbudować zaufanie publiczne. Mówiąc o przywróceniu Kościoła rzymskokatolickiego, mamy na myśli to, że społeczeństwo zaczyna na nowo uznawać prawo tej instytucji i jej wpływ na te sfery życia które wcześniej były sztucznie ograniczane przez czynniki zewnętrzne.

Warto rozumieć, że nawet w czasach ZSRS kościół katolicki nigdy nie przestał istnieć na terenie sowieckiej Ukrainy. Tak, jego prawa były ograniczone, nie zawsze miał głos prawny, ale ta instytucjonalna trwałość i struktura istniała od zawsze. Dlatego tym razem świętujemy przywrócenie oficjalnej hierarchii Kościoła katolickiego.
16 stycznia 1991 papież Jan Paweł II swoją decyzją przywrócił hierarchię Kościoła rzymskokatolickiego, oficjalnie mianując biskupów – dla diecezji archidiecezji lwowskiej, żytomierskiej i kamieniecko-podolskiej. Warto jednak podkreślić, że ta decyzja Ojca Świętego została poprzedzona ważnymi wydarzeniami historycznymi.

Jeśli chodzi o Kościół rzymskokatolicki, warto wspomnieć o historycznym podziale terytoriów. Jak wiadomo Ukraina w obecnych granicach była wcześniej podzielona: zachodnia część wchodziła do składu II Rzeczypospolitej, a wschodnia i środkowa – do ZSRS. Sytuacja w II Rzeczypospolitej była znacznie korzystniejsza dla Kościoła katolickiego jak obrządku bizantyjskiego tak i rzymskiego – panująca tam wolność religijna, Kościół rozkwitał i aktywnie działał. Zamiast tego odnotowano prawie całkowite zniszczenie struktur na sowieckiej Ukrainie. Od samego początku lat 20. władze sowieckie zaczęły prześladować duchowieństwo i robiły wszystko, co możliwe, aby całkowicie wytępić rzymskokatolików. Był to wielki terror, który trwał po drugiej wojnie światowej. Kościoła nie można było jednak do końca ani pokonać, ani zniszczyć, gdyż wiara żyła w ludzkich sercach. Nie można było wymazać jej z codziennego życia zwykłych ludzi, którzy często stawali się żywymi świadkami Chrystusa. Wielu z nich zostało zesłanych do Kazachstanu lub na Syberię, ludzie przez lata cierpieli za wiarę. Ale dzięki ich odporności Kościół jest teraz żywy. Dlatego w kontekście odrodzenia naszej hierarchii warto podkreślić nieoceniony wkład zwykłych wierzących. Pomimo antyreligijnej propagandy i zakazów, wytrwali i dali nam cenny skarb wiary.

Pamiętajmy: kiedy mówimy o strukturze Kościoła katolickiego, wyobrażamy sobie go w obecnym stanie – wielu księży, parafii, otwartych kościołów. W czasach prześladowań wszystko to było niedostępne. Działalność religijna podlegała odpowiedzialności karnej. Wiele osób było prześladowanych tylko za przynależność do Kościoła i praktykowanie swojej wiary. Nie mogło być mowy o rozwoju kariery człowieka wierzącego, gdyż system sowiecki blokował jakikolwiek rozwój zawodowy takich osób. I w tych okolicznościach służyli kapłani, których było niewielu. Przytoczę na przykład następujące statystyki: w 1957 roku na Ukrainie pracowało łącznie zaledwie 80 księży rzymskokatolickich, a z roku na rok było ich coraz mniej. W tym miejscu zdecydowanie warto wspomnieć o. Rafalu Kernickim – wieloletnim proboszczu katedry Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny we Lwowie, który swoją ponad 40-letnią pracą duszpasterską zjednoczył katolików obrządku łacińskiego i bizantyjskiego we Lwowie. W katedrze służył także ksiądz Galunewicz. Warto również wspomnieć o księdzu Szeteli, który służył w parafii Nowe Miasto (rejon samborski, obwód lwowski), w pobliżu granicy z Polską. Gdy został zmuszony do opuszczenia parafii, odpowiedział, że został mianowany przez biskupa i tylko biskup może go stamtąd odwołać. Świadczy to wyraźnie o wysokiej świadomości duszpasterskiej i lojalności tych kapłanów.

Jeśli mówimy o sowieckiej Ukrainie, to nie można nie wspomnieć o ojcach Ambrozjuszu Mickiewiczu, Wincentym Witko, Janie Krapanie, Franciszku Karasewiczu. Były to osoby, które swoją codzienną pracą głosiły Chrystusa w jedyny możliwy sposób – poprzez udzielanie sakramentów świętych. Najważniejszą i często jedyną katechezą dla ludzi było odprawianie Mszy Świętej. Księża przemierzali dziennie setki kilometrów, aby objąć jak największą liczbę parafii. Godzinami udzielali spowiedzi, sakramentów małżeństwa i Chrztu. Z tego powodu na pierwszy rzut oka codzienna, rutynowa posługa kapłańska wspierały ogień żywej wiary w ludzkich sercach, który władze radzieckie starały się ugasić na wszelkie możliwe sposoby. Dlatego, kiedy wspominamy tych księży, mówimy o prawdziwych bohaterach Chrystusa XX wieku.

Tak, pragnę podkreślić, że przełomowym etapem był maj 1984 roku, kiedy Ojciec Święty Jan Paweł II mianował ówczesnego rektora Papieskiej Akademii Duchownej w Krakowie dr Mariana Jaworskiego biskupem archidiecezji lwowskiej z siedzibą w Lubaczowie. Ten moment stał się potężnym katalizatorem, który rozpoczął proces ożywienia hierarchii rzymskokatolickiej na Ukrainie.

Od 1991 roku liczba diecezji Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie wzrosła do siedmiu. Działają tu seminaria teologiczne, w których kształtują się powołania lokalne, instytuty teologiczne oferują szkolenia dla osób wykształconych przez Boga i świeckich, aktywnie rozwijają się różne dziedziny duszpasterstwa i wspólnoty parafialne. Jest to czas łaski Bożej. Przecież nie można mówić o nowoczesności, pomijając wydarzenia historyczne 35 lat temu św. Jan Paweł II –, osoba, która znała istotę systemu totalitarnego z pierwszej ręki, – odważyła się przywrócić Kościół katolicki w jeszcze wówczas sowieckiej przestrzeni. Warto wspomnieć o wizycie Michaiła Gorbaczowa w Watykanie w grudniu 1989 roku (a także o dalszych kontaktach dyplomatycznych w 1990 roku), podczas której Papież podkreślił, że nie może pozwolić, aby miliony katolików w Związku Radzieckim pozostały bez hierarchicznych struktur. Przez cały ten czas – jest naprawdę łaskawy. Kościół, uznając znaki czasu, zajął ważne miejsce w procesie budowania państwa ukraińskiego oraz odrodzenia się kultury i tradycji polskiej. Warto zauważyć, że Kościół rzymskokatolicki oficjalnie odrodził się 16 stycznia 1991 roku – na kilka miesięcy przed ogłoszeniem odnowienia niepodległości Ukrainy 24 sierpnia tego samego roku. Od tego czasu świątynie zaczęto aktywnie zwracać wiernym (przeważnie Polakom), rozwinęła się sfera kulturalna i edukacyjna. Księża i osoby konsekrowane włączyli się w odbudowę życia społecznego. Warto również wspomnieć o aspekcie międzynarodowym: Kościół zaczął reprezentować Ukrainę w świecie, a dyplomacja kościelna robi to na jeden z najlepszych sposobów. Dzięki przywróceniu hierarchii pojawiła się Konferencja Biskupów Rzymskokatolickich Ukrainy, zaczęły powstawać komisje duszpasterskie, mające za zadanie dbać o wszystkie sfery życia wiernych. I ilu ludzi w tym czasie znalazło siebie i swoją tożsamość w Kościele.

Opis ilustracji. Polski chór Lilia, działający w Sądowej Wiszni na Ukrainie na czele z Haliną Wójcicką kroczy w świątecznej defiladzie obok kościoła rzymskokatolickiego w tejże miejscowości, rok 2017.

Słowo Polskie za: rkc. org.ua, 17 lipca 2026 r.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do treści