W dawnej Polsce Wielkanoc była nie tylko najważniejszym świętem religijnym, ale także okazją do podkreślenia bogactwa domu i gościnności gospodarzy. Stoły uginały się od jedzenia, a przygotowania trwały często wiele dni. Wierzono, że im bardziej obfity będzie świąteczny stół, tym większy dobrobyt przyniesie nadchodzący rok. W bogatych domach przygotowywano ogromną liczbę potraw.
Polscy kronikarze wspominają jeden z wielkanocnych bankietów u księcia Sapiehy w XVII wieku w następujący sposób: na stół podano cztery pieczone dziki, dwanaście jeleni, pięćdziesiąt dwa ciasta oraz trzysta sześćdziesiąt pięć bab (czyli tyle, ile jest pór roku, miesięcy, tygodni i dni). Obok żurku pojawiały się także inne tradycyjne potrawy, takie jak pasztety, szynki czy pieczone mięsa.
Podobnie było z winami i miodami – podawano je w odpowiedniej liczbie i w określonych naczyniach. Jedzenia musiało być pod dostatkiem, ponieważ w czasie świąt nie wolno było gotować.
Nie można zapomnieć o rezurekcji – uroczystej mszy o świcie, która była najważniejszym momentem świąt. Towarzyszyła jej procesja wokół kościoła, dźwięk dzwonów i śpiewy. Wierzono, że udział w tej mszy zapewnia błogosławieństwo na cały rok. Po nabożeństwie należało jak najszybciej wrócić do domu – ludzie pędzili konie, ponieważ wierzono, że ten, kto wróci pierwszy, szybciej zakończy żniwa.
W niektórych częściach Polski popularne były także widowiskowe obrzędy ludowe. Na przykład na Śląsku i w Małopolsce organizowano tzw. „chodzenie z kogutkiem” – młodzi chłopcy nosili ozdobionego koguta (prawdziwego lub wykonanego z drewna) i odwiedzali domy, śpiewając. Wielkanoc w Polsce łączyła głęboką religijność z bogatą tradycją ludową. Był to czas radości, nadziei, kiedy po trudach zimy i postu ludzie mogli świętować nadejście nowego życia i wiosny.
Lidia Baranowska, fot. polona, 16 kwietnia 2026 r.
Leave a Reply