Siedem filmów, siedem historii i morze wrażeń! XXI Dni Kina Polskiego w Winnicy po raz kolejny zgromadziły miłośników polskiej kinematografii, wśród których byli także studenci Wydziału Filologii i Dziennikarstwa im. Mychajła Stelmacha Winnickiego Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego im. Mychajła Kociubyńskiego. W tym roku odwiedzili oni niemal każdy seans w kinie „Rodyna”.
Pierwszego dnia festiwalu na pokaz filmu „Franz Kafka”, dramatu biograficznego w reżyserii Agnieszki Holland, przybył konsul Rzeczypospolitej Polskiej w Winnicy Tomasz Kowal. Osobiście otworzył wydarzenie i podkreślił znaczenie dialogu kulturowego między Ukrainą a Polską pomimo trudnych czasów i alarmów przeciwlotniczych.
Szczególnym wydarzeniem była kontynuacja festiwalu w uniwersyteckiej sali wykładowej: po raz pierwszy studenci wspólnie obejrzeli jeden z filmów dostępnych online. Język polski z ekranu, ukraińskie napisy i atmosfera prawdziwego seansu na wydziale – w ten sposób polskiego uczy się nie tylko z podręczników, ale również poprzez kino.
Ostatniego dnia pokazów rozmowa o filmach odbyła się w tej samej sali. Studentki dzieliły się wrażeniami z koleżankami i kolegami z grupy oraz z wykładowcą języka polskiego Aleksym Pawlukiem: opinie były różne, miejscami sprzeczne, ale zawsze szczere.
O filmie „Dom dobry”, dramacie w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego, opowiadała Nastia Tereszczenko, studentka 2. roku filologii ukraińskiej i polskiej. Początkowo odebrała film jako historię miłosną, ale z czasem poczuła niepokój i zagubienie: gdzie tu rzeczywistość, a gdzie iluzja? Najbardziej poruszyło ją to, że przemoc trwała latami i że takich kobiet są tysiące. Po seansie długo myślała o tym, jak mocno pragnienie szczęścia wpływa na to, co widzimy.
O filmie „To nie mój film”, komediodramacie w reżyserii Marii Zbąskiej, opowiedziały jej koleżanki. Hrystyna Smolińska z zainteresowaniem śledziła bohaterów, choć z powodu braku zwrotów akcji momentami się nudziła. Za to spodobały jej się realistyczne zakończenie i żywy język polski. Drugi raz nie obejrzałaby tego filmu, ale wieczór w towarzystwie koleżanek uznaje za udany.
Natomiast Tania Mazko spodziewała się zwykłego romansu, a zobaczyła bardziej szczerą historię miłosną, w której uczucia nie zawsze pokonują wszystkie trudności. Jej wrażenia są sprzeczne: film skłania do refleksji, ale ciągłe kłótnie bohaterów dają poczucie zamkniętego koła. Wydaje się, że ich podróż jedynie obnaża to, czego od dawna nie chcą dostrzec.
Weronika Kosowan przyznała, że jej wrażenia z fabuły są niejednoznaczne, ale w jej odczuciu to dramat o miłości jako codziennej pracy i kompromisach. Najgłębiej w pamięć zapadło jej ostatnie zdanie bohaterów: „Złamaliśmy wszystkie zasady, ale idziemy dalej”. Przypomniało jej, jak ważne jest bycie razem i wzajemne zrozumienie.
Jarosława Pińczuk obejrzała „Franza Kafkę” oraz „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej”, dramat obyczajowy w reżyserii Emi Buchwald. Powiedziała, że oba filmy okazały się dla niej trudnym doświadczeniem. W filmie o Kafce zbiła ją z tropu mozaikowa narracja, ale to właśnie ona pomogła jej poczuć wewnętrzne sprzeczności pisarza, a w historii rodzeństwa dostrzegła lęki, samotność i poszukiwanie własnego miejsca w życiu. Ogólne wrażenie opisuje jako spektrum emocji, które trudno ująć w słowa.
W opiniach studentek pojawiło się wiele różnych ocen: od zachwytu po powściągliwość, od wzruszenia po wątpliwości. W jednym jednak były zgodne: polskie kino nie pozostawia obojętnym. Skłania do myślenia, dyskusji i zadawania pytań, a także do słuchania żywego języka, jakiego nie usłyszy się w żadnym podręczniku.
Aleksy Pawliuk, 28 października 2026 r.




































Leave a Reply