Polscy i ukraińscy naukowcy badają miejsce pochówku ofiar Rzezi Wołyńskie we wsi Ugły

„Potrzebujemy dla nich godnego, chrześcijańskiego pochówku” – powiedziała Karolina Romanowska, prezes Polsko-Ukraińskiego Towarzystwa Pojednania na temat poszukiwaniach jej krewnych, zamordowanych najprawdopodobniej przez ukraińskich nacjonalistów podczas II wojny światowej we wsi Ugły (obecnie obwód rówieński). Prace w miejscu możliwego znajdowania się szczątków rozpoczęły się 23 marca i potrwają przez tydzień. Poszukiwania prowadzą wspólnie Ukraiński Instytut Narodowej Pamięci i Pomorski Uniwersytet Medyczny w Polsce.

W pierwszym dniu dokonano inspekcji przez ekipę techników ds. materiałów wybuchowych w miejscu masowego grobu. W ciągu kilku godzin rozpoczęły się tam poszukiwania, prowadzone wspólnie przez przedstawicieli Ukrainy i Polski. Lwowskie Centrum Poszukiwań i Pamięci „Dola” otrzymało w zeszłym roku zgodę i pozwolenie od Ministerstwa Kultury i Polityki Informacyjnej Ukrainy na przeprowadzenie wykopalisk” – powiedział Światosław Szeremeta, dyrektor placówki. Ekspedycja poszukiwawcza potrwa tydzień.

„Jeżeli miejsce pochówku zostanie odnalezione, rozpocznie się procedura uzyskiwania pozwoleń na ekshumację i ponowny pochówek, a także zostaną przeprowadzone badania ekshumacyjne. Jeśli miejsce pochówku nie zostanie odnalezione, omówimy z przedstawicielami naszych partnerów dalsze kroki”. Ze strony polskiej delegacji naukowej w Ugłach przewodniczy profesor Andrzej Ossowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. „Współpracują ze sobą specjaliści ze strony ukraińskiej i polskiej.

„To pierwszy etap prac. Mamy 14 specjalistów. Ze strony ukraińskiej jest też osiem osób. Łącznie jest ich około dwudziestu” – powiedział Andrzej Ossowski.
Karolina Romanowska, prezes Polsko-Ukraińskiego Towarzystwa Pojednania uważa, że w wiosce pochowanych jest 18 jej krewnych. Zaznaczyła, że od kilku lat starała się o uzyskanie niezbędnych zezwoleń na poszukiwania swoich krewnych i innych mieszkańców wsi, którzy zginęli 12 maja 1943 roku podczas zbrojnego ataku dokonanego najprawdopodobniej przez ukraińskich nacjonalistów. „Naszym zdaniem nie chodzi o to, żeby ich zabrać do Polski. Ich miejsce jest tutaj. Ale nigdy nie zostali pochowani zgodnie z obrządkiem chrześcijańskim. Chcemy, żeby każdy z nich odzyskał swoje imię, w tym celu przeprowadziliśmy badania genetyczne. Znamy imiona i nazwiska członków naszej rodziny. Rodziny wiedzą, kto tam leży. Po prostu zależy nam na godnym, chrześcijańskim pochówku” – wyjaśniła. Jedynym żyjącym naocznym świadkiem zbrojnego ataku na wieś jest Maria Nalewajko. Miała wówcza dwa lata i cztery miesiące, gdy nieznani sprawcy przyszli zabić Polaków i kilku Ukraińców. Napastnicy zastrzelili matkę i ciotkę kobiety. Maria powiedziała, że chce, aby odnaleziono jej krewnych. „No cóż, niech kopią, ale jeśli to zrobią i powiedzą, że znaleźli, to zabierzemy moją matkę i pochowamy ją tutaj, na wsi, czy gdzie indziej. Lepiej byłoby to znaleźć, gdyby grób należał do mojej matki” – zaznacza kobieta.

Źródło zdjęcia: https://www.pum.edu.pl/aktualnosci/wydarzenia/poszukiwania_ofiar_zbrodni_woyskiej_w_ugach_rusza_pierwszy_etap_prac/#&gid=1&pid=1

Sergij Porowczuk za: Suspilne, 25 marca 2026 r.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do treści