Mówią, że kiedy ostatni ksiądz opuścił Uhnów w 1951 roku – przewożąc ołtarze, srebrne szaty liturgiczne, a nawet dzwony przez nową granicę Polski – stary ksiądz, mający już ponad osiemdziesiąt lat – to nie mógł on przekroczyć progu swojej rodzinnej świątyni. Stanął na progu, spojrzał na barokową wieżę, która już zaczęła się walić, i zapłakał. Nie głośno – tak płaczą ci, którzy tracą nie dach nad głową, ale cały świat.
„Ojcze” – zawołali do niego z samochodu – „czas odjeżdżać. Granica się zamyka”.
Ale się nie ruszył. Wyszeptał tylko: „Przysiągłem służyć tej parafii aż do śmierci. Nie do granicy – aż do śmierci”.
Wtedy młodszy ksiądz towarzyszący konwojowi postanowił podejść i wziąć starca za ramię. Ale kiedy dotknął jego łokcia, jego ręka opadła przez ciało jak dym. Stary ksiądz uśmiechnął się, przeżegnał młodego i rozpłynął w powietrzu wydając zapach kadzidła i kurzu stuleci.
Samochód odjechał…
A w nocy strażnik magazynu, który znajdował się w kościele, usłyszał kroki na chórze. Uniósł latarnię i zobaczył: w zburzonej nawie, wśród skrzynek z ziemniakami i ogórkami, ktoś w czarnej sutannie krążył wokół dawnego ołtarza. Ten strażnik uciekł i już nie wrócił.
Minęło siedem dekad od tamtej pory. Magazyn dawno temu został zamknięty, mury kościoła porosły bluszczem, a wieże obróciły się w ruinę. Ale miejscowi wiedzą: jeśli przyjdziesz do kościoła o północy, gdy księżyc jest wysoko, a cienie leżą długie, niczym modlitwy, możesz usłyszeć szept po łacinie. On, ostatni ksiądz Uhnowa, wciąż odprawia mszę za tych, którzy odeszli. Za swoich parafian rozsianych po całym świecie. Za wdowy, które płakały tu w 1915 roku, gdy pocisk uderzył w wieżę, a one pozostały przy życiu. Za tych, którzy wierzyli, że kamień, poświęcony w 1695 roku, jest świętszy niż jakakolwiek granica…
Jeśli stoisz w pobliżu ruin kościoła w Uhnowie i nagle poczujesz zapach kadzidła tam, gdzie nie powinno być nic poza pleśnią i chwastami, wiedz, że on jest blisko. Pamięta tylko modlitwę. Słowa, które tu wypowiadano od wieków, są mu bliższe niż jakakolwiek rozmowa. Nie próbuj więc rozmawiać z nim o codziennych sprawach – nie odpowie. Ale jeśli znasz „Ojcze nasz” lub „Zdrowaś Maryjo” – mów. Być może usłyszysz księdza ofiarowującego chleb i wino tym, którzy nigdy nie przyjdą do jego komunii, ale wciąż na niego czekają, gdzieś w wieczności, gdzie granice nie istnieją, a kościoły nigdy nie płoną.
Dzisiejszy Uhnów to najmniejsze miasteczko w granicach Ukrainy i najbliżej położone do granicy z Polską.
Słowo Polskie za: #legendyUgneva #Belzchina na FB, fot. kościół w Uhnowie, Wikipedia, 24 marca 2026 r.
Leave a Reply