O początkach powstania Jaworowa nie podają nam źródła dziejowe żadnych wskazówek, giną one w pomroce zamierzchłej przeszłości, jak o setkach innych osad u nas i trudno podać w tym względzie coś stanowczego.
Utrzymuje się wprawdzie tradycja, że miasteczko wzięło swą nazwę z lasu jaworowego, który miał się wznosić przed wiekami w miejscu, gdzie obecnie rozlega się obszerny staw, lecz na podobnych podaniach trudno polegać, zwłaszcza, że wszędzie występują one w sposób stereotypowy tam, gdzie brak istotnych podstaw historycznych do stwierdzenia prawdziwego źródła nazw pewnych miejscowości; wreszcie stawianie podobnych twierdzeń byłoby dorabianiem historyi do nazwiska.
Wprawdzie wyprowadzenie nazwy Jaworowa od owego lasku zgadzałoby się ze zwyczajem przyjętym w Polsce, nazywania osad lub miejscowości według pewnych właściwości topograficznych, ale również i to najczęściej otrzymywały osady swoją nazwę albo od głowy rodu (patronimiczną), albo od osób, do których należały. W tym wypadku zdaje się prawdopodobniejszem, że pierwotna osada przyjęła nazwę od swego właściciela, jakiegoś Jawora, o których istnieniu na Rusi wspominają kroniki XIII. i XIV. wieku.
Że Jaworów co najmniej już w początkach XV. wieku stanowił zorganizowaną osadę, dowodzi dyplom Andrzeja z Szamotuł, kasztelana poznańskiego i tenutaryusza jaworowskiego z początku XV wieku.
na utrzymywanie w mieście 10 jatek szewskich.
Fot. Polona
Jest jeszcze wcześniejszy dokument, stwierdzający istnienie osady jaworowskiej w drugiej połowie XIV. wieku, a jest nim akt donacyi z dnia 24. czerwca r. 13762) Władysława, kięcia opolskiego, pana na Wieluniu i Rusi, wystawiony w Przemyślu, na rzecz braci Reinholda i Nytka, którym to aktem nadał im Władysław Opolczyk prawem lennem wsie: „Nowe Siedlce i Porudno, graniczące ze strony południowo-wschodniej z Jaworowem.
Wracając do przywileju Andrzeja z Szamotuł, nasuwa się pytanie, z jakiego tytułu inagnat ten wielkopolski przyszedł w posiadanie kawałka ziemi na Rusi? Pewne światło na tą sprawę rzuca okoliczność, że po śmierci Andrzeja z Szamotuł, Jaworów nie przechodzi drogą spadku na jego następców, lecz otrzymał „tenutam javoroviensem” Wincenty z Szamotuł, z mocy nadania jej przez króla Władysława w r. 1433.
Należał zatem Jaworów do tak zwanych królewszczyzn i Andrzej z Szamotuł musiał go posiadać także tytułem dożywotniego nadania.
Po Wincentym z Szamotuł przeszedł Jaworów w posiadanie księcia Wacława na Opolu i Raciborzu w r. 1450. Książę ten był ożeniony z córką Wincentego z Szamotuł.
Do czasu objęcia Jaworowa przez księcia Wacława nie posiadało miasto żadnego kościoła, dopiero ten ufundował w r. 1454 parafię jaworowską i przywilejem z dnia 20. lutego tegoż roku uposażył ją.
Tym samym przywilejem nadał książę Wacław probostwo w Jaworowie księdzu Mikołajowi, kapelanowi z Grodka.
Nie długo pozostawał Jaworów w posiadaniu księcia Wacława, bo już w roku 1456, aktem z dnia 22. października oddał go król Kazimierz Jagiellończyk w zastaw z prawem odkupna, łącznie z przyległemi wsiami: Olszanicą, Załużem, Jażowem i Czołhyniami, Piotrowi z Szamotuł za kwotę 1.300 grzywien polskich i 1.650 grzywien węgierskich. Było to w przededniu wojennej wyprawy do Prus, kiedy brakło pieniędzy w skarbcu państwowym i za zgodą senatu wiele innych jeszcze królewszczyzn tą samą drogą poszło w zastaw.
Z tych czasów nie znachodzimy w aktach żadnych donioślejszych zdarzeń, odnoszących się do Jaworowa, z wyjątkiem kilkunastu wyroków sądowych, wydanych w sporach między mieszezanami, kilku skarg tamtejszych proboszczów na parafian it. p.
Znamienniejszym z tych sporów był jeden między zarządcą Jaworowa, szlachetnie urodzonym Hynekiem, a szlachcicem Boratyńskim, który to spór oparł się o tron i został rozstrzygnięty wyrokiem króla Aleksandra z dnia 11. kwietnia 1502, skazującym Hyneka na karę 50 grzywien za niepokojenie Jana Boratyńskiego w używaniu gruntu, posiadanego w Jaworowie.
Od Szamotulskich przeszło prawo używania Jaworowa z wymienionymi powyżej wsiami, jako zastaw nieodkupiony, na ich spadkobierców, z których pierwszym był Łukasz Górka, kasztelan poznański.
Działo się to w początkach XVI. wieku, kiedy najezdnicze hordy Tatarów, Turków i Wołochów zapuszczały swe zagony na Rus, niszcząc ogniem i mieczem czego nie mogli zrabować. Granic wschodnich po Przemyśl a nawet až po pod Sanok zapuszczały się dzikie hordy, porywały tysiące ludności w jasyr i zostawiały po sobie tylko zgliszcza i zniszczone stepy.
I Jaworowa nie ominęły klęski, a musiały być bardzo dotkliwe, kiedy ówczesny tenutaryusz Jaworowa, pierwszy następca po Szamotulskich, Łukasz Górka, przywilejem z dnia 24 października 1512 r. znaczne ulgi poczynił mieszkańcom miasta w opłacie obowiązujących ich danin, a nadto nowemi obdarzył ich przywilejami. I o kościele pamiętał Łukasz Górka i na lepsze uposażenie parafii nadał jaworowskim proboszczom po wieczne czasy prawo pędzenia wódki i wolnego wyszynku.
Prawo to wykonywali proboszczowie jaworowscy aż do zaboru Galicjii przez Austrię, która dekretem gubernium Iwowskiego skompensowała to prawo na dochód roczny w kwocie 480 złr., z czego połowę winno opłacać miasto, a drugą połowę dominium jaworowskie…
Słowo Polskie za: Webersfeld, Edward (1846-1918), Jaworów : monografia historyczna, etnograficzna i statystyczna, 1909, polona, 10 kwietnia 2026 r.
Leave a Reply