Jesteś tutaj: Home » AKTUALNOŚCI » Różne » Z perspektywy Kresów I RP » 162 lata Czernihowa w składzie Korony Polskiej

162 lata Czernihowa w składzie Korony Polskiej

Fragment przywilejów nadanych Czernihowowi przez króla Zygmunta III Wazę

Ukraiński Czernihów to piękne miasto położone w północnej części kraju tuż przy granicy z Białorusią i Rosją. Zabytkowe miejscowe budowle często budzą skojarzenia z czasami I RP. Okazuje się że są ku temu konkretne dowody historyczne.

Prawo magdeburskie Czernihów otrzyma dość późno, bo dopiero w latach 20. XVII wieku. Wśród okolicznych miejscowości należących kiedyś do I RP tylko Pryłuki posiadały ten prywilej wcześniej (1582 rok), jednak miasto to nie należało do Siewierszczyzny, oraz wówczas całkiem bezpiecznie wchodziło do składu Rzeczypospolitej Obojga Narodów a konkretnie do województwa kijowskiego (tzw. Wiśniewieczyzny).
Lecz Czernihów i zdecydowana większość historycznej Siewierszczyzny już na początku XVI wieku dostała się pod władzę Moskwy i w dość oszukańczy sposób – książęta Iwan Szemyatycz i Siemion Możajski, którzy uciekli przed Iwanem III i otrzymali ziemie od wielkiego księcia litewskiego, postanowili wrócić do poprzedniego właściciela (wraz z ziemiami).

W państwie utrzymały się jedynie Lubecz i Ostra. Dlatego miejscowa szlachta nie lubiła Moskali i stawiała im opór przy pierwszej okazji. W 1562 r. wódz Osteru Fedor Kmicic oblegał nawet Czernihów, jego armia walczyła pod innym ukraińskim miastem – Starodubem.

Nowa szansa pojawiła się podczas tzw. Wielkiego Niepokoju w państwie moskiewskim na początku XVII wieku. W 1604 r. imienny Dmitrij (Lżedmitrij I) zorganizował konkurs na tron moskiewski i wygrał go między innymi dzięki pomocy Sewriuków – najwyraźniej poprzedni rząd życzliwie dał mieszkańcom trudności.

W listopadzie tego roku mieszkańcy Czernichowa przeszli na jego stronę, podobnie uczyniły inne miasta Siewierszczyny. Co więcej, mieszkańcy regionu dali armii przyszłego cara wielu żołnierzy, którzy zdobyli Moskwę. Dmitrij hojnie mu podziękował – na dwadzieścia lat zwolnił mieszkańców Czernihowa-Siewerszczyzny z podatków. Potem Sewrukowie nie chcieli widzieć żadnego innego władcy, udowadniali to bronią, dokuczając Moskwie do granic możliwości (nawet po zamordowaniu ukochanego cara). W rzeczywistości Moskale stracili kontrolę nad tym terytorium, które zostało przejęte przez Rzeczpospolitą Obojga Narodów, a raczej jeden z jej dwóch elementów – Koronę.

Stan rzeczy ustabilizował się w 1618 roku, kiedy połączone wojska Rzeczypospolitej Obojga Narodów i Kozaków pod dowództwem hetmana Piotra Konaszewicza-Sahaidacznego prawie zdobyły Moskwę. Niestety, wtedy tego dzieła nie dokończyli. Zamiast tego Polacy z Rusinami uratowali pretendenta do tronu (właściwie cara w latach 1610–1612, tytuł cara nosił do 1634 r. – przed zawarciem pokoju polianowskiego) – księcia Władysława Wazę (przyszłego króla RP). Zawarty 1 grudnia rozejm przewidywał rozszerzenie władzy Rzeczypospolitej Obojga Narodów na Siewierszczyznę.

Nowy rząd zachował się mądrze – zapowiedział ulgi podatkowe na dwadzieścia lat (świadczenia różniły się nieco w zależności od obszaru). Kontynuowała w ten sposób lubiane przez miejscowych tradycje Dmitrija. Administratorem Siewierszczyzny (miała ona status księstwa lub księstwa) został sam Władysław. Przywiózł ze sobą do swego północno-wschodniego sąsiada herb w kształcie dwugłowego orła (używany później dla województwa czernihowskiego).
Głównymi problemami Rzeczypospolitej Obojga Narodów był rozwój gospodarki i ustanowienie nowych, bardziej postępowych zasad zarządzania niespokojnym regionem przygranicznym. Dlatego jego ojciec, król Zygmunt III Waza, wprowadził nie tylko ulgi podatkowe, ale także prawo magdeburskie. Jej głównym celem jest rozwój terytorium, któremu powinno towarzyszyć przyciągnięcie większej liczby osób.

Otóż w 1620 r. król nadał prawo magdeburskie Starodubowi, być może Nowogrodowi Siwierskiemu (ale nie ma dokumentu który by to potwierdził), a 27 marca 1623 r. Czernihówowi (dalej – Niżynowi, Borznie, Królewcowi, Osterowi, Kozelcu…). Istnieje jednak druga data – 4 kwietnia tego samego roku. Stało się tak, ponieważ pierwszy przywilej ma raczej charakter krótkiej deklaracji, a drugi opisuje już szczegółowo punkty proceduralne, jego prawa. Ogólną opiekę nad miastami Siewierszczyzny powierzono księciu Władysławowi. Król nadał miastu także herb – w postaci wizerunku św. Władysław „ubrany w zbroję”. Pozostał na pieczęci miejskiej także w okresie hetmanatu.

Prawo magdeburskie w Czernihowie miało w pierwszych dekadach swego istnienia pewne ograniczenia. Wójta nie wybierano, lecz mianował go król, stąd przydomek wojskowy – kapitan (pierwszym takim kapitanem był Jan Kunowski). Po powstaniu Chmielnickiego w 1648 r. mieszczanie samodzielnie wybierali wójtów, zaczynając od Jaremy Połubotka (pradziadka czernihowskiego pułkownika i hetmana wykonawczego Pawła Połubotka). Przez pewien czas Żydzi byli wyłączeni z prawa magdeburskiego – ogólnie zakazano im osiedlania się w Czernihowie-Siwierszczyźnie. Ale przed powstaniem Bohdana Chmielnickiego zakaz ten stał się przeszłością. Poza tym w zasadzie prawo głosu ograniczało się do prawosławnych, lecz w warunkach Czernihowa i Siewierszczyny nie dało się tego zaobserwować w praktyce. Inną osobliwością jest to, że miejscowym mieszczanom nie wolno było przyjmować pod swoją jurysdykcję „ludzi luźnych” (tych, którzy byli kozakami i nie płacili podatków). Biorąc jednak pod uwagę przygraniczny charakter miasta, głównym zadaniem jego mieszkańców była obrona – czyli w przypadku ataku wroga mężczyźni-obywatele miasta wraz z żołnierzami rządowymi musieli go bronić.

Pod pozostałymi względami miasto trzymało się zasad nadanego mu samorządu terytorialnego (mianowicie mieszczańskiego). Najwyższym organem był magistrat, na którego czele stanął wójt, wraz z współpracującymi z nim zastępcami – burmistrzami. Kierowali radą miejską, odpowiadali za lokalną gospodarkę, zarządzali sprawami administracyjnymi i finansowymi. Odbywały się posiedzenia magistratu, podczas których uchwalano budżet i inne ważne decyzje (odpowiednio zastępcami są radni powiatowi) i sąd miejski – ławniki. Miejsce, w którym pracowali, nazywano ratuszem. Z biegiem czasu pojawiła się specjalizacja w dziedzinach – np. jeden z członków powiatu odpowiadał za obronność, inny – za pobieranie ceł handlowych, jeszcze inny – za opiekę społeczną, czwarty – za poprawę i warunki sanitarne… Swoją drogą w tym czasie pełnoetatowi urzędnicy nie otrzymywali wynagrodzeń – z reguły pracowali na terenach publicznych (posiadali pamiątki od mieszkańców). Nadal jednak istniały potrącenia na utrzymanie vyt – nie kwota, ale procent: jeśli miasto się wzbogaciło, vyt szedł wraz z nim. Wręcz przeciwnie, nie jest to możliwe. Pieniądze do budżetu miasta pochodziły głównie z podatków pobieranych od kupców i rzemieślników (posiadających w mieście nieruchomości, prowadzących działalność gospodarczą), ceł handlowych oraz czynszów z mienia miejskiego. Obowiązywała zasada – podatki pobiera się od dołu, następnie pewien procent przekazywano władzom państwowym na realizację swoich funkcji. W istocie miasto i państwo weszły ze sobą w stosunki umowne jako równoprawne podmioty o określonym zakresie wzajemnych praw i obowiązków. Dla świata zewnętrznego miasto zachowywało się jak zbiorowy władca feudalny (było nawet właścicielem okolicznych wiosek). W ówczesnym systemie prawnym był to jedyny sposób zapewnienia wewnętrznej autonomii wspólnoty terytorialnej.

Ze wszystkich instytucji władzy Wspólnoty Niepodległych Państw magistrat jest chyba jedyną, która za czasów hetmanatu prawie się nie zmieniła (z wyjątkiem tego, że zniknęło szereg ograniczeń). Stało się to nieprzypadkowo – obie organizacją przypominały republikę (dosłowne tłumaczenie Rzeczypospolitej), tylko jedna była arystokratyczna, a druga kozacka. W takich okolicznościach miasto też wyglądało jak minirepublika – tylko burżuazyjna. Mieszkańcy Czernihowa zaakceptowali tę innowację i docenili jej atrakcyjność, a później walczyli o swoje prawa magdeburskie. Jako samorząd terytorialny został zniesiony przez rosyjskiego cara w 1785. Jednak fundamenty demokracji lokalnej, które udało się zakorzenić, okazały się ostatecznie silniejsze.

Wołodymyr Bojko, Czernichów, 5 czerwca 2024 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *